Sadzenie krzewinek lawendy wywołuje na twarzy uśmiech. Wszędzie roztacza się jej uspokajająca woń, a dłonie, nawet po umyciu, długo pachną prowansalskimi wakacjami. Jednak niektórzy narzekają, że muszą lawendę sadzić co roku, bo zeszłoroczne rośliny wyglądają mizernie. A czemu muszą sadzić? Bo tak lawendę kochają, że nie wyobrażają sobie bez niej ogrodu.

A skoro kochają, to może zechcą poznać lepiej, by związek ten trwał dłużej niż letni romans? Przecież to wieloletnia krzewinka.
Wystarczy odpowiednio o nią dbać. Tylko jak to zrobić? Oto 5 lawendowych zasad:

1. DO FRYZJERA – REGULARNIE

Lawendę przycinamy. Jeśli tego nie zrobimy zacznie drewnieć, łysieć i wyglądać coraz gorzej. Nie bójmy się, nie wstrzymujmy, nie żałujmy uciętych pędów.

Nowe sadzonki zaraz po posadzeniu redukujemy o połowę.
W czasie kwitnienia, kiedy kwiatostany wysycą się już kolorem, lecz pąki jeszcze się nie otworzą, ścinamy pędy aż do nasady rozwidlenia. Wyrosną z nich nowe kwiaty, które późnym latem ścinamy znów wraz z 5-7cm fragmentem ulistnionego pędu.
Na przyszły rok wiosną… tak, tniemy. Wycinamy pędy uszkodzone, wyłamane, zbyt zdrewniałe. Mocne cięcie sprawia, że krzewinka staje się zwarta, półkolista, kwitnie obficie i z roku na rok jest coraz silniejsza. Sekatory w dłoń!

2. MOKRE NOGI MARZNĄ

Tak, wybraliśmy dla lawendy najsłoneczniejszy punkt. Lecz czy mimo tego co jakiś czas lawenda wygląda jak zmokła kura, a po zimie większość lawendowej rabaty nie zamierza ożyć? Przy sadzeniu lawendy pamiętajmy, że lubi luźne, dobrze zdrenowane podłoże. Jeśli ziemia oblepia łopatkę, to znaczy, że jest w niej glina, która udusi korzenie. Dodajmy piasku a na dno dołka wsypmy dolomitowe kruszywo.

3. “WAPNIAKI” DO TOWARZYSTWA

Wapień to sprzymierzeniec dobrego samopoczucia lawendy. Nie suplementujemy jej preparatami na osteoporozę, lecz dodajemy dolomitu do podłoża. Możemy także lawendową rabatę wyściółkować kruszywem z wapiennej skały. Na obszarze Jury zdobycie tego surowca to łatwizna, a lawenda rozkwitnie z wdzięczności.

4. FRANCUSKI ROMANS

To ważne, by odróżnić lawendę francuską o dużych, przypominających trzmiele kwiatostanach od lawendy wąskolistnej. Ta pierwsza przemarznie z pewnością i w krakowskiej strefie traktować ją należy jednak jako sezonową radość. Szanse na wieloletni, szczęśliwy związek daje nam tylko lawenda wąskolistna.

5. KOMPOŚCIK WIOSNĄ, JESIENIĄ LISTOWIE

Na wiosnę lawenda ucieszy się z porcji świeżego kompostu, która przykryje nasadę krzewinki, poprawiając ukorzenienie. A późną jesienią dla pewności zabezpieczamy przycięte rośliny, zasypując je listowiem, które butwiejąc nie zakwaszają podłoża (najlepiej liśćmi z drzew owocowych). Zabezpieczymy w ten sposób rośliny przed gruntowymi przymrozkami.

Wszędzie roztacza się jej uspokajająca woń, a dłonie, nawet po umyciu, długo pachną prowansalskimi wakacjami.

Istnieje jeszcze jedna, niepisana zasada obchodzenia się z lawendą.

Trzeba ją kochać i tęsknić za nią przez całą zimę tak mocno, że na wiosnę zrobi wszystko, by się odbić, zakwitnąć i pachnieć jeszcze mocniej, niż poprzedniego lata.

Podobne wpisy