Pamiętamy lekcję biologii o fotosyntezie – światło dla roślin jest najważniejsze. Nawet cieniolubne paprocie bez dietetycznej dawki promieni słonecznych prędzej czy później zginą. Często piszemy o tym, jak ważne jest właściwe ustawienie rośliny zgodnie z jej wymaganiami odnośnie nasłonecznienia. Dziś wyjaśnimy, co mamy na myśli mówiąc: “półcień” czy “światło rozproszone”.
Światłożądne czy cieniolubne?
Najlepsze instrukcje postępowania z daną rośliną daje wiedza o jej pochodzeniu. Kalifornijskie kaktusy nie narzekają na prażące słońce południowego okna (ani na kaloryfer). Również sam wygląd rośliny – odcień, wielkość, typ liści – wiele nam podpowie. Światłożądne gatunki przy za słabym oświetleniu “chudną” – pędy stają się cienkie i wydłużone. “Cienioluby” nadmiar światła przyprawia o… rozpad chlorofilu i przypalenie liści. Dlatego przy zakupie rośliny warto zerknąć na etykietę i piktogram nasłonecznienia.
Ze względu na wymagania świetlne podzielono rośliny na 3 grupy:
światłolubne – w tej grupie mamy też do czynienia z nielicznymi gatunkami światłożądnymi (niektóre kaktusy i sukulenty). Pozostałych jednak wbrew pozorom wcale nie uszczęśliwia ostre światło południowego okna – zdecydowanie lepiej rosną w pobliżu okien zachodnich. Do grupy tej zaliczamy m. in. wilczomlecze, juki, kalanchoe.
rośliny lubiące światło rozproszone – czyli wpadające przez okna wschodnie. Preferuje je większość roślin, szczególnie te, które w naturze dostawałyby tyle światła, ile przesączy się przez liście wyższych pięter roślinności. Takiego światła potrzebują orchidee i większość kwitnących gatunków (begonie, sępolie), fikusy, draceny, szeflery, diffenbachie, maranty.
cieniolubne – rośliny takie ustawiamy w pobliżu okien północnych lub w pewnym oddaleniu od źródeł światła. Za takie warunki wdzięczne będą paprocie, aspidistry, filodendrony, bluszcze, pilea, widliczki, skrzydłokwiaty.
Fotonastia
Czyli ustawianie się rośliny w kierunku padającego światła. Pędy i liście stopniowo kierują się ku słońcu. Często powoduje nierównomierny pokrój rośliny. By zapobiec “łysieniu” jednej strony (przeważnie wystawionej ku naszym oczom…) roślinę co jakiś czas lekko obracamy.
Nie róbmy tego jednak:
gatunkom kwitnącym (spowoduje to zrzucenie pąków kwiatowych, zahamowanie kwitnienia)
np. fikusom – na taką zmianę zareagują masowym zrzucaniem liści.
Zimowy mrok
Doskwiera nie tylko nam. Niedobór światła w porze od października do marca u większości roślin powoduje blednięcie, drobnienie liści i wydłużanie się pędów. Poza przestawieniem w jaśniejsze miejsce (optymalnie – do ogrodu zimowego), warto regularnie czyścić liście z kurzu – by nic nie hamowało dopływu światła.