Sezon pomidorowy jest o wiele lepszy, niż ogórkowy. Tym bardziej, że większość z nas – Miejskich Ogrodników – może się przy tej okazji pochwalić swoimi własnymi plonami. Balkonowe, miniaturowe odmiany pomidorków koktailowych rosną niemal same. Nie grymaszą, nie marudzą… no chyba, że się ich nie je. Jak dbać o owocujące pomidorki? Oto nasze podpowiedzi.
SMACZNE, BO WŁASNE
Z taką troską je sadziliśmy, kiedy to rozsada miała ledwo parę listeczków. Chuchaliśmy i dmuchaliśmy, zapewniliśmy pulchne, żyzne podłoże, dużą, terakotową donicę z odpływem. Podlewaliśmy odstaną wodą z biokompostem, paliczkowaliśmy wiążąc delikatnie wokół pędów sznureczki na kokardkę.
A teraz, kiedy nasze pomidorki wreszcie owocują – czy spróbowaliśmy owoców naszej pracy? Nie? A warto! Bo nic tak nie smakuje, jak własnoręcznie uzyskane plony.
„Ale tak szkoda, tak ładnie wyglądają”. Ależ przecież pomidorki nie są tylko do oglądania, ale przede wszystkim do jedzenia. Jeszcze gotowe się na nas pogniewać, że się nie częstujemy. Jak się taka obraza może skończyć?
Nie zbierane owoce przejrzewają. Roślina inwestuje w nasiona, które przecież owocnia jedynie okrywa. A taka inwestycja sporo ją kosztuje. Zaczyna marnieć w oczach. Uszczykując pomidorki dajemy roślinie odetchnąć, mobilizujemy do ponownego zakwitnięcia i owocowania. Regularne zbiory owoców (wraz z szypułkami) sprawiają, że roślina dłużej utrzyma się w dobrej kondycji, dostarczając nam pomidorków nawet do przymrozków!
Jak zbierać?
regularnie
w suchy dzień
z pomocą sekatora – usuwamy owoc z szypułką lub całą kiść u nasady.
Jak dbać o pomidorową roślinę?
pomidor jest żarłocznym ochlajtusem, dlatego nawozimy go regularnie wraz z podlewaniem (nawóz typu biokompost)
pilnujemy, by nie zaatakował jej mączlik szklarniowy. Przeganiajmy je nie tylko pogróżkami, ale też pokrzywowo-skrzypowymi miksturami lub stosujemy naturalny preparat wzmacniający z ekstraktem z grapefruita
jeśli nasz okaz jest spory wspierajmy go paliczkami i delikatnie mocujmy pędy, by nie odłamały się pod ciężarem owoców – a gdy tylko będzie się dało odciążamy poprzez zbiór owoców.
DO CZEGO ZUŻYĆ POMIDORKI?
A co jeśli i nas, mieszczuchów dopadła balkonowa klęska urodzaju i już sami nie wiemy co z pomidorkami robić? Cieszmy się i pokombinujmy.
Obdzwońmy znajomych i urządźmy pomidorkowy piknik. Oczywiście wszystkie serwowane dania niech bazują na – tak, właśnie – pomidorach. A jeśli będzie padać? Zawsze warto zorganizować domówkę pt. „Pomidor na 100 sposobów”.
Oto kilka z nich:
tarta z pomidorkami
pomidorowa sałatka z mozzarellą
węgierskie leczo
pieczone konfitury pomidorowe w stylu portugalskim lub paryskim na słodko
pieczone pomidorki można zalać w słoiku oliwą z dodatkiem ziół, czosnku i zapas lata na zimę gotowy.
Zawsze możemy też wrzucić internetowy anons i nasze pomidorki sprzedać lub oddać za darmo, zamiast rzucać nimi z nudów w gołębie.
A ilekroć wybieramy się do kogoś z wizytą narwijmy trochę własnych pomidorków i obdarujmy nimi kogoś, komu się tak w tym sezonie nie poszczęściło, jak nam.