Alergik patrzy w kalendarz niczym fenolog – śledzi pory pylenia wierzb, topoli, traw. Po przerzuceniu ton wapna z kwercetyną i zużyciu gór chusteczek, z niejaką ulgą wypatruje jesiennej i zimowej pory, kiedy wierzy, że wreszcie odetchnie od złotych pyłków, wirujących w nosie. Jednak dlaczego nawet w środku zimy, zamknięci w antyalergicznej domowej twierdzy, odczuwają dyskomfort oddychania? Przyczyn jest wiele, a remedium jedno – rośliny.

Jak to? Tylko nie rośliny. Apsik na samą myśl! Niech biedni Alergicy nie łapią się za głowy, przetrą nosy i spokojnie czytają dalej. Otóż jakość powietrza we wnętrzach nie jest najlepsza. Wszędobylski kurz wiruje nawet w najczystszych mieszkaniach. Poza kurzem do powietrza przez cały czas uwalniają się toluen, formaldehydy, azotany. Skąd się biorą? Sami przynieśliśmy je do domu:

farby i emulsje do ścian, mebli
tkaniny syntetyczne i sztucznie barwione (tapicerki, zasłony, polyestrowe firanki, “strzelające” koce z tygrysem, dywany etc.).

Ponad to całą tą “zupkę” toksyn podgrzewamy kaloryferami, a suche powietrze podrażnia śluzówki.  Nie ma co panikować.

Wystarczy uzbroić mieszkanie w rośliny dla Alergików:

Sansewieria (S. trifasciata)– jedna większa wężownica powinna stać w sypialni.

Areka (Dypsis lutescens) – najlepiej będzie jej w jasnym salonie w pobliżu balkonowych drzwi, gdzie zawsze panuje trochę niższa temperatura (optimum ok. 18-20oC). Dorodna palma w ciągu 1 dnia odczuwalnie poprawi jakość powietrza.

Dracena (D. marginata) – tak, ta dobrze znana, niepozorna dracena usuwa z powietrza toluen, ksylen i benzen.

Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – o nie, to kwitnie. Tak, ale ciężki, woskowy pyłek nie unosi się w powietrzu i nie wywołuje alergii, a roślina usuwa z powietrza aż 6 rodzajów toksyn.

Chamedora (Chamaedorea seifrizii) – dobrze rośnie w jasnych łazienkach, neutralizując toksyny m.in. z lakierów do włosów i paznokci.

Poza kurzem do powietrza przez cały czas uwalniają się toluen, formaldehydy, azotany. Skąd się biorą?

Oczywiście niegroźne są także sukulenty, choć nie wszystkie. Alergik niech uprawia te gatunki, które nie wytwarzają mlecznego soku ani nie są pokryte puchem czy gęstymi kolcami np. escheverie, eonium, “żywe kamienie”.

Podobne wpisy