Ornitolodzy na podstawie pomiarów decybeli odkryli, że miejscy przedstawiciele poszczególnych gatunków śpiewających wydają z siebie znacznie głośniejsze trele, niż ich krewniacy z prowincji. Nic dziwnego, kiedy trzeba przebić się z miłosną sonatą przez szum tramwaju, stukanie pneumatycznych młotów czy warkot silników. Pomimo, że nocą wiele z miejskich hałasów na szczęście cichnie, ptaki nadal trelują pełną, opierzoną piersią.

Dziś w nocy otwórzmy okna i posłuchajmy, jak gra ptasie radio Kraków.

PTASIE RADIO KRAKÓW

Co prawda symbolem naszej Galicji jest sroka, która wydaje dźwięki przypominające raczej serię z karabinu niż jakąkolwiek melodię (choć nie jest powiedziane, że wielbiciele muzyki alternatywnej nie potrafią się jej i tam doszukać). Na dodatek jedna z tez etymologicznych, odnośnie nazwy „Kraków” wiąże nasze miasto z kraczącymi krukami. A krucze kantaty co prawda ściskają serce, ale lekką grozą, a nie wzruszeniem. Ale na szczęście poza gruchającymi obiektywnie miło gołębiami, w naszym mieście żyje wiele ptaków śpiewających. A przynajmniej ćwierkających. O różnych porach dnia i nocy usłyszymy sikorki, kosy, szpaki, sierpówki, modraszki, kowaliki a nawet ziębę. Oczywiście starodrzewie Plant czy sędziwych parków rozbrzmiewa ciekawszymi melodiami, niż nowe dzielnice miasta. Jednak zazielenianie Krakowa trwa, a każde drzewo czy krzew to potencjalny nadajnik ptasiego radia.

ROZĆWIERKANY SIKORNIK
Ciekawym miejscem do prawdziwego napawania się ptasimi trelami w wersji nieraz symfonicznej jest salwatorski Sikornik. Brzozowy zagajnik został niedawno wyposażony w szyszko-ławki (zbudowane z drewna, pozyskanego z powalonych przez burzę krakowskich drzew). Ławki posiadają mobilne klepki, które słuchacz samodzielnie ustawia tak, by wzmocnić sygnał dźwiękowy, emitowany np. przez sikorkę bogatkę. Godziny i czas trwania koncertów są naturalnie elastyczne.

Ornitolodzy na podstawie pomiarów decybeli odkryli, że miejscy przedstawiciele poszczególnych gatunków śpiewających wydają z siebie znacznie głośniejsze trele, niż ich krewniacy z prowincji.

NOCNE KONCERTY

Nasze miasto nie śpi. Nie raz wracaliśmy do domu nocną porą przy akompaniamencie tajemniczych wykonawców romantycznych melodii. Cieplejsze noce pozwolą nam na sen przy otwartych na oścież oknach, byśmy mogli zasypiać przy dźwiękach ptasiego śpiewu. Co ciekawe, poszczególne gatunki mają swoje czasy emitowania, zależne od pory świtania.

W maju w Krakowie pora ta przypada w okolicach godziny 4:00:

godzina do świtu – dźwięk z wysoka to drozd śpiewak
3:10 – rudzik
3:15 – kos (czasem występuje także około północy)
3:20 – świergotek (niekiedy śpiewa w locie)
3:30 – słynne „kuku” kukułki to znak, że połowa nocy już za nami
3:40 – krótkie i delikatne zaśpiewy sikorek bogatek
3:50 – swoje monotonne partie wyśpiewuje drobniutki pierwiosnek.
Dzięki tej wiedzy nie musimy już w nocy zerkać na zegarek. Oczywiście, jeśli nauczymy się rozpoznawać piosenkarzy.

GÖKOTTA

A co jeśli nie jesteśmy sowami i przesypiamy nocne koncerty? Zawsze zostaje nam jeszcze gökotta. W języku szwedzkim tak określa się wstawanie rano w konkretnym celu – słuchania ptasiego śpiewu. O 4:00 świt obwieszcza „Powitanie słońca” w wykonaniu Pana Zięby. 20 minut później odzywa się złotopióra wilga. Wielki finałowy występ niepozornych szpaków odbywa się o 4:40 – są to trele o tematyce miłosnej i wprawiają w romantyczny nastrój na cały dzień.

Podobne wpisy