Tydzień temu tematem były brzydkie rośliny. I podniósł się lament i strajki, bo jak to tak o brzydulach najpierw napisać, zamiast o roślinach pięknych. Popatrz na moje kwiaty, na moje świeże listowie, w którym mieni się światło słońca. Powąchaj, jak pachnę, a przysiądziesz na ławce z wrażenia. Wygrały. Dziś będzie o ogrodowych miss.

PO PROSTU PIĘKNE

Miłość ogrodnika do roślin nie jest bezkrytyczna. Jakby się tak zastanowić, to zawsze jest krytyczna. Oj Klotylda, coś w tym roku kwitniesz słabo. No tak tak, liście lśnią, ale przyrosty słabe, a ten tu kikucik to trzeba wyciąć. Tak, tniemy, formujemy, przesadzamy, dosadzamy, nawozimy i chronimy. Uszczykujemy pędy i usuwamy każdy ledwie przekwitający kwiat, zwiędnięty listek.

Ogrodowe piękno wymaga starań.

Niektórzy powiedzą, że najpiękniejsze są te ogrody takie trochę dzikie. Lecz nie wszyscy wiedzą, że ów pozorny uroczy nieład jest trudniejszy niż stworzenie idealnego ogrodu formalnego. W ogrodach sielskich ogrodnik podejmuje się bowiem niemożliwego – próbuje doścignąć mistrzowską Naturę. Bo komu nie drży serce na widok kwietnej łąki czy sędziwego, zdrowego dębu? Kto nie staje w niemym zachwycie w obliczu kwitnących wiosną białych miedz?

Czas wyjść do ogrodu i pouśmiechać się do roślin, bo co dzień innej przyznamy tytuł miss. Każda ma bowiem swój dzień, gdy nie ma sobie równych.

PIĘKNE ROŚLINY

Jak tu teraz podołać parysowemu wyzwaniu i wypisać najpiękniejsze rośliny? Jest ich mniej więcej 500 tysięcy. Jakie kryteria obrać, by nie obraziły się i nie odwracały kwiatów oburzone. Po raz kolejny przychodzi z pomocą zmysł praktyczny ogrodnika. Cóż, że piękna, jak mazgaj, mimoza i maruda?

Zamiast wymieniać gatunki łatwiej będzie podać grupy, których zalety są niezliczone:

drzewa – wystarczy czasem jedno zdrowe, rozłożyste i zapraszające, by przysiąść w jego konarach. A co dopiero aleja np. lipowa i to jeszcze w lipcu, kiedy pachnie i bzyczy. Albo brzozowy zagajnik, w którym czujemy się jak w bajce.

róże – by miłość ta nie była trudna, wybierajmy odmiany mocno się krzewiące, samooczyszczające i odporne na choroby. Tak, są takie.

kwiaty łąkowe – jednoroczne i wieloletnie, które udaje się siać i sadzić w ogrodach, parkach a nawet w donicach na balkonie. Złocienie, maki, bławatki. Piękne, dzielne, kwitnące do ostatniego tchu.

drzewa sadownicze – kiedy ogrodnik odwiedza wiosną swego przyjaciela sadownika, patrzy mu w oczy i lekko uchyla kapelusza. A kiedy odwiedza go jesienią, z naręczem swych najpiękniejszych kwiatów, tamten wita go koszem rumianych jabłek i złotych gruszek. Ech. Piękno i plon.

warzywa – no nie seler. Z niego akurat jest trochę bulwa. Ale każdy, kto przyglądał się kiedyś dość uważnie idealnemu kwiatowi karczocha, krągłościom kalarepki, zatonął w krzepkiej purpurze kapusty czy spacerował wzdłuż zagonów włochatego kopru wie, że jest to prawdziwie użyteczne piękno.

zioła – odpowiednio prowadzone, intensywnie używane herbarium ma w sobie ów średniowieczny urok z pogranicza sacrum i czarów.

Co dalej? Tyle? A co z liliami wodnymi? Paprociami? Falującymi na wietrze trawami? Czas wyjść do ogrodu i pouśmiechać się do roślin, bo co dzień innej przyznamy tytuł miss. Każda ma bowiem swój dzień, gdy nie ma sobie równych.

Podobne wpisy