Co dzieci robią w ogrodzie? Co w nim kochają, a co by zmieniły? To samo co my, kiedy byliśmy mali. Na podstawie wywiadów, obserwacji i rysunków, sporządzanych z wystawionym językiem wiemy, jakie komponenty powinien zawierać ogród idealny – według dzieci. Jasne też stało się, co w ogrodzie jest straaasznie nudne, a co za to jest „najwspanialsiejsze” na świecie. Czy wszyscy pamiętają, co to takiego?
NAJWSPANIAJSIEJSZY OGRÓD
W takim ogrodzie powinny znajdować się następujące elementy (uwaga, pisownia i składnia czasami autentyczna i oryginalna…):
5. pachnotki. Pachnące kwiatki, kolorowe, którym można obrywać płatki, które nie kłują i można robić z nich sekrety, bukiety i obrazki.
4. słoneczniki. Bo są wyższe nawet od Taty i wszystkich i są słońcami, a potem można je jeść, ale trzeba się też podzielić z wróbelkami. Słoneczniki także łatwo rosną z nasionka, kiedy się je podlewa konewką.
3. trawa. Jest zielona, czasem trochę kłuje. Mama pozwala po niej biegać boso, a to jest wspaniałe. Można grać w piłkę i rozkładać koc.
2. zwierzątka. Mieszkają w dziuplach i norach. Wiewiórki, co jedzą orzechy. Jeż, bo śmiesznie sapie (ale ma kolce i nie wolno go głaskać). „Ślimaki, ale one wcale nie jedzą sera”. Ale jak można bawić się z psem albo kotem też jest super, ale kot to nie bardzo lubi. A u babci są króliki i pachną tak zupełnie dziwnie, ale świetnie skaczą i „robią nosami”.
1. kałuże. Z kijankami. Są „najwspanialsiejsze”. Właśnie woda. W każdej postaci. Z konewki, ze szlaucha, z ogrodowego kranu, fontanny, basenu, oczka wodnego. „A na Mazurach pan dał nam na trawnik taką wielką miskę i nalał wody i to było jak prawdziwy basen”.
NAJNUDNIEJSZE W OGRODZIE
Nuda (nie mylić z monotonią i rutyną), choć bardzo korzystna dla prawidłowego funkcjonowania nie tylko dziecięcych umysłów, to określenie, najczęściej używane przez najmłodszych odnośnie następujących ogrodowych komponentów:
5. róże. Są jakieś takie łyse, kłują. Nie wolno ich dotykać, ani urywać tylko wąchać. Pachną miło. Ale maja takie jakieś plamy i wcale nie są fajne – i robią „dziury w łokciu”.
4. plewienie. Potem jest brzydko i nie ma zielonego tylko ziemia. I czasem nie chce wyjść korzeń i tylko liście się urywają i babcia narzeka, że „takie plewienie to nie plewienie”. I trzeba założyć rękawiczki. I nie ma potem dmuchawców.
3. szopa. Nie jest nudna. Na pewno jest ciekawa, najciekawsza. Ale nie wolno tam wchodzić, bo jest kosiarka – bardzo niebezpieczna. I mogą się przewrócić widły i wybić mi oko. Przecież to by było straszne!
2. choinki. Kłują i drapią i się ma potem takie czerwone kreski wszędzie. Ale są z nich szyszki, a z szyszek można dużo zrobić rzeczy. Szyszki są super.
1. niejadalne. Takie krzaki, co mają owoce, ale nie wolno ich jeść. To po co mają owoce? „Ja widziałam, jak ptaki jedzą te kulki i nie umierają. Ale tata mówi, że nie jestem ptakiem i umrę”. Zamiast takich powinny rosnąć truskawki. Albo maliny. Albo na przykład buraczki, bo są takie ładne i farbujące.