Dziś mamy coś dla wampirów – ogrodowych oczywiście. A mianowicie szczaw krwisty (Rumex sanguineus). Taka łagodna alternatywa dla krwistego steku… Jak uprawiać szczaw na balkonie, by móc objadać się letnią porą szczawiową, orzeźwiającą zupą?

MNIEJ DZIKI SZCZAW

Niektórzy z nas mają w banku wspomnień wyraźny, kwaskowaty smak strzałkowatych liści, zbieranych i zjadanych na dzikich, łąkach, opadających łagodnie ku stawom i lasom. Część zbierano do koszyka na słynną szczawiową zupę według XIX-wiecznego przepisu Ćwierczakiewiczowej. Zupa może i przaśna, ale kto raz na wakacjach na wsi będąc spróbował – tęsknił wstydliwie do niej już każdego lata.

Tajemnicą udanej zupy było między innymi to, by młode, delikatne liście szczawiu nie zdążyły „zemdleć”. A uprawiając własny szczaw na balkonie, zawsze pod ręką mamy jego świeże, jędrne liście, idealne na: szczawiówkę, do sałatki, do kwaskowatego koktajlu i by… cieszyć oczy swą świeżą zielenią i karmazynowym rysunkiem unerwienia.

JAK UPRAWIAĆ SZCZAW W DONICY?

Szczaw krwisty (Rumex sanguineus) jest rośliną wieloletnią, stosunkowo łatwą w uprawie.

Doniczka na szczaw powinna mieć ok. 30-40cm średnicy (rozeta liściowa osiąga podobne wymiary).
Sadzonkę przesadzamy w lekkie, próchniczne, lekko kwaśne podłoże na bazie kompostu, najlepiej bez dodatków mineralnych nawozów – źródłem azotu (lubianego przez szczaw) będzie dostarczany raz na miesiąc biokompost lub pokrzywówka. Dobrze, by podłoże zawierało w swym składzie glinę – utrzymującą niezbędną wilgoć w podłożu.
Szczaw stawiamy w lekkim półcieniu, rzucanym przez wyższe rośliny, pnącze oplatające balustradę. Dobrze, by miejsce było przewiewne, lekko chłodniejsze niż reszta balkonu, tarasu. Liście nie będą traciły turgoru, dusząc się na pełnym słońcu.
Podłoże powinno być stale lekko wilgotne – takie, jakie bywa na łące przy stawie. Podlewamy ostaną wodą regularnie.

SZCZAW KWITNIE – CO ROBIĆ?

W lipcu wskutek wysokich temperatur szczaw zacznie kombinować i wypuszczać pędy kwiatowe – wycinajmy je u nasady – możemy je także zjadać, jeśli nie są zbyt włókniste. Szczaw po zakwitnięciu nie tylko stopniowo traci walory smakowe, co szybko brzydnie, liście stają się matowe, żółkną, zasychają. Kwitnienie skraca też żywotność rośliny.

Ale jeśli już objedliśmy się szczawiowej zupy, to półmetrowe wiechowate, z czasem karminowo czerwone kwiatostany będą ciekawą ozdobą balkonowego warzywnika – czemu nie. Zetnijmy go jednak zanim zacznie zawiązywać nasiona.

CZY OKRYWAĆ SZCZAW NA ZIMĘ?

Nie trzeba. Roślina jest w pełni mrozoodporna. Nie przestraszmy się, gdy cała jej część nadziemna zacznie po chłodach wyglądać kiepsko – odbije w pełni już wczesną wiosną.

CZY KAŻDY MOŻE JEŚĆ SZCZAW?

Pytanie dotyczy także kotów. Szczaw , jak sama nazwa sugeruje, zawiera kwas szczawiowy, który w połączeniu z wapniem tworzy szczawian wapnia. W nadmiarze i u istot z niewydolnością nerek są one szkodliwe, dlatego niewskazane jest by karmiono je szczawiem – lub by karmiły się nim same.

Niektórzy z nas mają w banku wspomnień wyraźny, kwaskowaty smak strzałkowatych liści, zbieranych i zjadanych na dzikich, łąkach, opadających łagodnie ku stawom i lasom. Część zbierano do koszyka na słynną szczawiową zupę według XIX-wiecznego przepisu Ćwierczakiewiczowej. Zupa może i przaśna, ale kto raz na wakacjach na wsi będąc spróbował – tęsknił wstydliwie do niej już każdego lata.

Podobne wpisy