Shinrin-yoku. Kiedy zanurzasz się w lesie po kostki, kolana, po uszy aż w końcu znikasz cały. Pozwalasz, by las obmył Cię dokładnie i skutecznie z brudów: stresu, smutku, gniewu. Kąpiel leśna. Aaa. Czyli zwyczajny spacer po lesie? Tak. Choć nie do końca.

KĄPIEL LEŚNA

Co w tym nowego? Każdy chodził i chadza czasem do lasu. Jak to mówią – „Nie było nas, był las…”. Nihil novi. Tylko spacer po lesie, jaki pamiętamy z dzieciństwa, a spacer po lesie teraz, jakoś się różnią. Trochę tak, jak japońskie shinrin-yoku od polskiego wypadu do lasu.

Jak sprawić, by spacer po lesie był prawdziwą, relaksującą kąpielą leśną:

#1 po nic

Do lasu nie wybierajmy się „po coś”. Nie idziemy na grzyby, nie idziemy do rozwidlenia przy dębie i z powrotem, nie idziemy, by zobaczyć staw i zrobić zdjęcie. Do lasu idźmy po nic. Po prostu. Wybieramy się na spacer zupełnie bez celu. A raczej: idziemy do lasu po Las.

#2 z niczym

Oczywiście ubieramy się jak do lasu. Komfortowo. Ale nie robimy ze spaceru wyprawy, nie obładowujemy się plecakami, nie bierzemy jedzenia, radia, aparatu, kosza piknikowego, podręcznika ornitologicznego. Idziemy z pustymi rękami, z zamiarem opróżnienia zapchanego głupotami umysłu.

#3 bez elektroniki

Telefon wyłączamy. Nie sprawdzamy co chwila. Nie włączamy GPS, nie fotografujemy nowych butów, dłoni w paprociach czy naszego romantycznego nastroju. A najlepiej elektronikę zostawiamy. Chyba, że stres przed zgubieniem się nas paraliżuje. Zawsze jednak możemy rzucać za sobą okruszki, by oznaczyć drogę powrotną.

#4 czas

Dajmy sobie czas. Nie idziemy szybko. Nikt nas nie goni (wilk ma smaczniejsze kąski w ofercie lasu). By odczuć działanie kąpieli leśnej potrzebujemy co najmniej 2 godzin, choć będą tacy – wyjątkowo brudni – którym potrzeba będzie więcej czasu. Straćmy poczucie czasu, nie zakładajmy zegarka. Nie myślmy o upływie czasu. Pozwólmy sobie zawisnąć w nieskończoności.

#5 sami

Najlepiej kąpać się samemu. To uniwersalna zasada higieny. Jeśli jednak jako ekstrawertycy pragniemy towarzystwa zawsze i wszędzie, by leśna kąpiel zadziałała, wybierzmy się na spacer z milczkami. Cisza i spokój. Odgłosy lasu. Bez głośnych rozmów na przyziemne, miejskie tematy. Nie, zakazu rozmów nie ma, nikt nikogo nie ukarze, jeśli się odezwie, jak w zabawie „Cisza na morzu, bałwan śpi”. Ale jeśli już się odezwiemy, poruszmy temat bieżący, z kategorii Tu i Teraz. Niech to będzie spokojne, radosne komunikowanie się. Można nucić lub śpiewać. Czemu nie. Chyba, że oberwiemy szyszką – to znak, żeby lepiej iść po cichu.

Wszystko to jest bardzo, bardzo proste. Zwyczajne i instynktowe. Doskonale pamiętamy, jak to się robi. Kiedyś przecież tak właśnie doświadczaliśmy lasu – całym sobą: nosem, oczami, językiem, palcami. Pozwólmy sobie tylko rozruszać tę pierwotną pamięć, a potem już tylko z górki. Las też nas pamięta, rozpozna nas od razu. I wyszoruje dokładnie, za uszami, szyję i w sercu. Pozwólmy mu tylko.

Pozwólmy sobie tylko rozruszać tę pierwotną pamięć, a potem już tylko z górki. Las też nas pamięta, rozpozna nas od razu. I wyszoruje dokładnie, za uszami, szyję i w sercu. Pozwólmy mu tylko.

LEŚNY PRYSZNIC

Nie zawsze jest czas na kąpiel. Niektórzy wręcz wolą szybki prysznic, zamiast wylegiwania się w wannie – tak, są takie osoby. Dla nich (i nie tylko) można by wymyślić jakiś wariant shinrin-yoku. Shinrin-shawā, czyli taki prysznic leśny. Zawsze coś, zawsze trochę czyściej.

Oto 3 sposoby na prysznic leśny:

stańmy pod drzewem: w ogrodzie, parku a nawet i na tarasie, jeśli w wielkiej donicy rośnie u nas jakaś dorodna, odporna brzoza, buk lub klon. Popatrzmy w górę na jego koronę i odkręćmy kurki uśmiechu i beztroski 🙂

*

połóżmy się na podłodze: pod palmą, rozłożystą monsterą, klonikiem, bananowcem czy fikusem lirolistnym, poobserwujmy zupełnie bezmyślnie grę świateł na roślinnych pędach, formę liści, zawiłości zielonych unerwień (bez naukowych dywagacji, tylko patrzmy i podziwiajmy)

*

wesprzyjmy ciężką głowę na dłoniach i obniżmy wzrok na poziom zieleni doniczkowej, np. gąszczu miniaturowych sekwoi, rosnących w płaskiej donicy na naszym biurku. Patrzmy tak długo, aż poczujemy, że niczym Alicja w Krainie Czarów zmaleliśmy na tyle, by zmieścić się u podnóża ich pni. Ważne: Kiedy znowu wrócimy do naszych pełnych rozmiarów, smutki i troski niech pozostaną zminiaturyzowane 🙂

Lecz gdy tylko trafi się okazja, skorzystajmy z pełnej kąpieli w wielkim, pięknym lesie. Nie żałujmy sobie. Prysznic prysznicem, ale taka prawdziwa kąpiel, choćby raz w roku się przyda 🙂

Podobne wpisy