Dorasta nawet do dwóch metrów, zatem nic dziwnego, że zwyczajowo mówi się na nią wielgoń, wielgonia lub wielguń. Późnym latem wielkie, ciężkie kwiatostany zwieszają się nad niemal każdym wiejskim płotem, nadając mu prawdziwie sielskiego, rustykalnego uroku. Kolorowe, nieraz wręcz pstre, stały się elementem rodzimego krajobrazu. A przecież przybyły do nas z bardzo, bardzo daleka. Skąd pochodzą dalie? Czy to prawda, że można je jeść? Jak uprawiać dalie, by cieszyć się ich urokiem więcej niż jeden sezon?
DIABELSKI KWIAT
W roku 1875 do portu w Holandii wpłynął statek z ładunkiem z Meksyku. Kiedy J. T. van der Berg zobaczył, że wszystkie skrzynie pod długiej wędrówce przez ocean wypełnia jedynie zgnilizna, zapewne przecierał oczy ze zdziwienia, gdy trafił na ten jeden jedyny ocalały fragment rośliny, w którym tliło się jeszcze życie.
Umieścił fragment bulwy w podłożu i pielęgnował je starannie. Na podstawie części nadziemnych zidentyfikował roślinę jako dalię, znaną już botanikom i ogrodnikom od ponad wieku. Jednak gdy owa dalia zakwitła, okazało się, że wariantu tego dotąd nigdzie nie opisano. Dahlia juarezii (nazwana tak by uhonorować zmarłego prezydenta Meksyku) kwitła unikatowym, ognistym, karminowym, pełnym kwiatostanem, budzącym zachwyt u każdego, kto miał okazję ją zobaczyć. Zyskała miano „diabelskiego kwiatu”. Szybko włączono ją do hodowli krzyżówek z wcześniej odkrytymi daliami, przez co stała się matką niemal wszystkich obecnie znanych nam odmian tego rodzaju. Co ciekawe, poszukiwania dalii Juareza na stanowiskach naturalnych nie powiodły się do dziś.
DALIA OGRODOWA
Pierwsze dalie przybywały do Europy (a dokładniej do Hiszpanii) z Królestwa Azteków. W ojczyźnie rośliny te miały szerokie zastosowanie:
z puste łodygi kwiatowe służyły jako rury, używane m. in. w wodociągach miejskich (Cocoxochitl tłumaczy się jako „kwiat-rura”)
podziemne części były elementem bogatej, lokalnej kuchni
bulwy dalii pomagały w łagodzeniu napadów epilepsji.
Czy dalię można jeść? Ekologicznie uprawiane bulwy dalii w są jadalne. Zawierają spore dawki inuliny, przez co stanowią alternatywę dla diabetyków. Kwiaty o smaku nasion słonecznika to piękny dodatek np. do sałatek.
Oczywiście uprawa dalii tylko ze względów spożywczych wydaje się trochę zbrodnią. Wystarczy popatrzeć na te kwiaty: kuliste, anemonowe, peoniowe, pomponowe, kaktusowe, pełne, półpełne i pojedyncze. Chciałoby się mieć całą kolekcję. Przeważnie kończy się owo kolekcjonowanie tym, że co co roku kupujemy nowe dalie, bo poprzednie zniknęły w pomroce dziejów.
Jak uprawiać dalie?
W naturze dalie rosną w terenach wyżynnych i górskich, o wysokiej wilgotności powietrza i podłoża, w temperaturach, które nie spadają poniżej 0°C.
Dalie wysadzamy do gruntu po 15 maja w podłoże próchniczne, świeże, lecz bez zastoin wody (wystrzegajmy się sąsiedztwa rynien).
Stanowisko: osłonięte, słoneczne
Podlewanie: bardzo obfite – szczególnie duże dalie co drugi dzień potrzebują porcji wody w ilości 1 konewka (1ol)/sztuka.
Nawożenie: intensywne. Ziemię przed posadzeniem wzbogacamy dawką świeżego kompostu. Po 2-3 tygodniach do podlewania dodajemy zawsze po nakrętce biokompostu.
Pielęgnacja: usuwamy pilnie uszkodzone, żółknące liście oraz przekwitające kwiatostany. Wysokie dalie posadzone w półcieniu mogą tracić pion, dlatego po posadzeniu rośliny ustawiamy nad nią specjalną trelisę stożkową, która ustabilizuje roślinę.
Jak przezimować dalię?
Przed nastaniem mrozów dalię wykopujemy z grudą ziemi i pozwalamy jej obeschnąć na słońcu a potem przenosimy do szopy ogrodowej, gdzie czeka przez minimum tydzień. Następnie otrzepujemy z ziemi, ścinamy część nadziemną i wieszamy okrutnie głową w dół, by pozbyć się resztki wody.
Jeśli dalie miały tendencje do pleśnienia, wytarzajmy je w drzewnym popiele. Tak przygotowane dalie układamy w drewnianych skrzyniach na warstwie lekko wilgotnego torfu. Zimą od czasu do czasu spryskujmy torf odstaną wodą.