Spośród tysięcy przepięknych roślin, cieszących niezmiennie od pierwszego wejrzenia, w historii każdego ogrodu zdarzają się i takie, których posadzenia wielu gorzko żałuje. Zgrzytając zębami i na kolanach targając rozbestwionego, zaproszonego niegdyś, zielonego gościa myślimy – “Och, gdybym tylko wiedział…!”. Dlatego dziś dzielimy się wiedzą o 5 gatunkach,  które najczęściej ze zmiennym sukcesem wyprowadzane są z ogrodów.

1. N a w ł o ć kanadyjska

“Mimozami jesień się zaczyna” – śpiewał Niemen. Mimozy owe to kwitnące żółto i niezwykle romantycznie nawłocie, złocące coraz rozleglejsze tereny, nieraz sięgając aż po horyzont. Ta oczywista sugestia ekspansywności zdaje się jednak nie trafiać do wielu rozkochanych spontanicznie w puchatych, miodowożółtych kwiatach. Przytargują je ochoczo do ogrodów i działkowych ogródków, by przez kolejne sezony zaniedbywać resztę ogrodu kosztem regularnej walki z wcale nie lelawymi, mimozowatymi nawłociami. Bylina ta z łatwością regeneruje się nawet z najmniejszego odrostu korzeniowego, ma wielki potencjał tworzenia rozłogów i zarastania w krótkim czasie połaci niemal każdego podłoża, wypychając bezczelnie dotychczas rosnące tam gatunki.

Trik: Jeśli pragniemy, by jesienią nawłocie zdobiły nasz ogród, wybierzmy nawłoć rodzimą lub wkopujmy sadzonki nawłoci kanadyjskiej w plastikowych okrywkach, które pohamują ich apetyt.

2. S u m a k octowiec

“Och jaki piękny, a jakie ma liście, no cudo!” – walcząc siekierką i miotaczem ognia z odrostami korzeniowymi sumaka nikt już nie dostrzega tych jego cudowności. Natomiast intensywność z jaką je regeneruje, mimo traktowania z dotkliwą brutalnością, zakrawa w istocie na cud. Pamiętajmy, że męskie okazy sumaka mają tendencję to tworzenia licznych odrostów, a poza tym i tak nie zawiązują ozdobnych owocostanów. Jeśli marzy nam się sumak – sadźmy tylko żeńskie okazy!

3. D y p t a m jesionolistny

Piękna, wielka (100cm) bylina o uroczych, różowych kwiatostanach pojawia się na wielu rabatach. Niestety każdy, kto w upalny letni dzień zabrał się za plewienie i beztrosko otarł o dyptam, przekonał się co znaczy jego przydomek “gorejący krzew”. Olejki eteryczne w wysokich temperaturach wydziela on tak intensywnie, że bezpośredni kontakt ze skórą kończy się…wizytą w szpitalu. Zdarzały się nawet przypadki, gdy dyptam ulegał…samozapłonowi!

4. B e r b e r y s

Te wytrzymałe krzewy spisują się świetnie nawet w roli zieleni miejskiej. Lepiej jednak nie sadzić ich w bliskim sąsiedztwie okien, tarasów i patio. Kiedy bowiem przychodzi czas ich kwitnienia…no cóż zapach ich kwiatów ciężko uznać na przyjemny. Intensywnie uciążliwy to najłagodniejsze epitety.

5. W i e r z b y

Szczepione na pniu, pstrolistne, srebrzyste, różowe, kotkobaziowe… Niestety najczęściej wierzby szybko tracą swój urok, szczególnie na suchych stanowiskach. Łatwo łapią rdzę – chorobę grzybową (szczególnie wierzba ostrolistna czy szwajcarska). Na wierzbach często lęgną się obficie szkodniki – z pędów niemal skapują larwy brzęczaków, piana z pieników wierzbowych, wokoło tańczą przędziorki wierzbowce i liczne chrząszcze rynnic i ryjowców. Wierzby rosną spokojnie w ogrodach zrównoważonych, gdzie ustabilizowana struktura naturalnych sprzymierzeńców zapewnia im ochronę.

Zgrzytając zębami i na kolanach targając rozbestwionego, zaproszonego niegdyś, zielonego gościa myślimy – “Och, gdybym tylko wiedział…!”

Drodzy Czytelnicy, a jaka roślina Wam nie daje spać po nocach, zsyłając na ogrodnicze męki?
Może wspólnie znajdziemy na nie sposób?

Podobne wpisy