Przygotowanie ogrodu do zimowania to ważne zadanie. Wiele osób jednak z powodu chłodu i szarugi zaniechuje prac wszelakich… I – szczerze powiedziawszy – wiosną okazuje się, że (poza kilkoma przemarzniętymi krzewami) ogród wielce nie ucierpiał wskutek ludzkiego lenistwa. Bowiem pewne nagminne błędy, popełniane w trakcie jesiennych prac, poważnie naruszają równowagę ogrodu, wystawiając go na pastwę Pani Zimy. O czym nie zapomnieć a od czego lepiej się powstrzymać, przygotowując ogród do zimy?
Oto 5 błędów w jesiennych pracach ogrodowych:
1. przekopywanie ziemi
Ogród to nie pole upraw rolniczych. To skomplikowany organizm, w którym Ogrodnik pełni rolę mózgu, mającego za zadanie doprowadzenie do stanu pełnej równowagi ekologicznej. W zrównoważonym ogrodzie bez nadmiernego nawożenia rośliny bujnie rosną. Bez chemicznych oprysków udaje się zastopować atak szkodników czy fitopatogenów (agresywnych grzybów, bakterii). Podstawą tej równowagi – jak sama nazwa wskazuje – jest ziemia, podłoże. Tam dzieje się cała “magia”. W wielkim skrócie: przekopując ziemię na zimę sprawiamy, że cała “magia” umiera… To dosłowne określenie, bowiem przekopując glebę wynosimy na wierzch całą dobroczynną mikroflorę glebową, wystawiając ją na działanie wiatru, suszy, słońca a w końcu mrozu – wszystko to szybko wykańcza niewidzialnych sprzymierzeńców roślin.
2. ogałacanie
Wysprzątanie ogrodu do “łysości” to domena nadmiernie zapalczywych działkowiczów. Usunięcie porażonych patogenem owocowych liści to konieczność. Ale zdarcie do gołej ziemi zasychających kwiatów, przycinanie ozdobnych traw czy kwiatostanów hortensji ma opłakane skutki – trawy wiosną przemarzają i później się opuszczają. Hortensje słabiej kwitną. Ziemia nie lubi być naga (patrz pkt 1) – dlatego zaprasza do siebie chwasty, cokolwiek, co skryje jej powierzchnię. Nigdy nie zostawiajmy na zimę “klepiska”, szczególnie jeśli w czasie jesiennych prac wzruszyliśmy podłoże. Czym prędzej wysiejmy np. seradelę – wiosną głębiej przekopmy ziemię i skorzystajmy z zielonego nawozu. Jeśli na rabatach kwitły jednoroczne kwiaty, zostawmy je, by wysiały nasiona – na przyszły rok szybciej ucieszą nas wczesnymi wschodami. Nagą ziemię można także przykryć jedliną.
3. susza
W sezonie nie raz pojawialiśmy się w ogrodzie z konewką. Rozbestwiliśmy w ten sposób nasze rośliny i uzależniliśmy od “łatwej” wody. Jesień nie zawsze bywa deszczowa. A nie ma nic niebezpieczniejszego dla roślin i ich glebowych przyjaciół niż susza i suchy, bezśnieżny mróz – są wtedy bezbronne. Jeśli brak opadów się przedłuża, solidnie podlejmy cały ogród, a szczególnie przesychające fragmenty wyściółkujmy lub zabezpieczmy jedliną.
4. fontanny
Nie wolno zapomnieć o spuszczeniu wody z fontann gruntowych i ściennych. Nie zostawiajmy wody w wężach systemów nawadniających ogród. Dla pewności najlepiej ostatnie podlewanie przeprowadzić tradycyjnie – konewką.
5. zimowy fryzjer
Jeśli zagapiliśmy się z przycinaniem żywopłotów, krzewów czy drzewek lepiej zostawić to na wiosnę. W lutym przycina się jedynie niektóre drzewka owocowe. Ogólnie jednak najlepiej zostawić rośliny w spokoju i nie bawić się w zimowego fryzjera. Wiele pędów przytnie i tak sama Pani Zima, zostawiając nam pole do popisu wiosenną porą. Wyjątek stanowią pędy uszkodzone mechanicznie np. przez wichurę. Przeprowadzamy gładkie cięcie i bezwzględnie zabezpieczamy jego powierzchnię maścią sadowniczą.